Pytasz ile kosztuje audyt SEO, a w odpowiedzi słyszysz raz trzysta złotych, raz pięć tysięcy. Obie ceny są prawdziwe. Problem w tym, że pod jednym słowem sprzedaje się kilka zupełnie różnych rzeczy, od kliknięcia w darmowym narzędziu po kilkanaście godzin pracy człowieka. I nie każda z nich jest Twojej stronie teraz potrzebna.

Poniżej rozkładam, za co dokładnie płacisz na każdym poziomie, co powinno być w raporcie, ile to trwa i kiedy audyt nie ma sensu.

Dlaczego ceny audytu SEO tak się różnią

Słowo „audyt” nic nie mówi o nakładzie pracy. Jedna firma pod tym hasłem puszcza Twój adres przez automat i odsyła wygenerowany PDF. Druga siada na dwa dni, przechodzi stronę ręcznie, sprawdza, jakich fraz szukają Twoi klienci, patrzy na konkurencję i pisze plan na kilka miesięcy. Obie nazywają to audytem SEO. Stąd rozrzut cen.

W praktyce są trzy poziomy. Automatyczny skan, czyli raport z narzędzia z minimalną obróbką. Audyt techniczny, gdzie ktoś realnie sprawdza, czy strona jest poprawnie zbudowana od środka. I pełny audyt, który dokłada do tego analizę treści, widoczności w Google, profilu linków i konkurencji. Im wyżej, tym więcej godzin człowieka, a stawka specjalisty SEO w Polsce to grubo licząc od stu do pięciuset złotych za godzinę.

Ile kosztuje audyt SEO. Przedziały rynkowe

Podane niżej kwoty to orientacyjny obraz rynku, nie cennik. Większość agencji podaje ceny netto, więc do faktury dochodzi VAT.

Automatyczny skan, około 300 do 800 zł

Najczęściej raport z narzędzia typu Screaming Frog albo podobnego, z krótkim komentarzem. Pokaże braki w metatagach, powtórzone nagłówki, wolne podstrony, błędy w linkowaniu wewnętrznym. To lepsze niż nic, ale sam z siebie nie mówi, od czego zacząć ani czy te błędy w ogóle mają wpływ na Twoją sytuację. Blisko tej ceny bywa darmowy audyt, o którym za chwilę.

Audyt techniczny małej strony, około 800 do 2000 zł

Tu ktoś realnie zagląda w stronę. Sprawdza indeksowanie, czyli czy Google w ogóle może i chce pokazywać Twoje podstrony. Core Web Vitals, czyli szybkość i stabilność ładowania. Poprawność struktury, przekierowań, mapy strony, danych strukturalnych. Bezpieczeństwo. Na końcu dostajesz listę błędów z priorytetami, co naprawić natychmiast, a co może poczekać.

Pełny audyt, około 2500 do 8000 zł

Wszystko z audytu technicznego plus analiza treści pod kątem tego, jakimi słowami opisujesz usługi i czy ludzie tak właśnie szukają. Analiza widoczności, czyli na jakich frazach i pozycjach jesteś dzisiaj. Analiza konkurencji, dlaczego konkretne firmy są nad Tobą. Przegląd profilu linków. Do tego plan działania na sześć do dwunastu miesięcy i zwykle rozmowa, na której ktoś Ci to tłumaczy.

Sklep internetowy i duży serwis, od 5000 zł w górę

Sklep z setkami produktów to inna skala pracy. Dochodzą duplikaty treści, filtry i parametry w adresach, obsługa produktów niedostępnych, paginacja. Tu ceny zaczynają się wyżej i przy dużych serwisach z analizą logów serwera potrafią sięgać kilkunastu tysięcy.

Darmowy audyt SEO. Co realnie pokazuje, a czego nie

Darmowy audyt to prawie zawsze automatyczny skan, który agencja daje za darmo, żebyś się z nią skontaktował. Nie ma w tym nic złego, sam czasem tak robię, ale trzeba wiedzieć, gdzie są jego granice.

Darmowy skan pokaże Ci rzeczy, które maszyna umie wychwycić. Brak opisów meta, brakujące nagłówki, obrazki bez opisu alternatywnego, wolne ładowanie, brak certyfikatu SSL. To są prawdziwe braki i warto je znać.

Czego skan nie pokaże. Nie powie Ci, że Twój blog i podstrony usług są napisane słowami, których nikt nie wpisuje w Google. Nie wyjaśni, dlaczego konkurent z gorszą stroną jest wyżej. Nie ustawi Ci priorytetów, więc dostajesz listę pięćdziesięciu „błędów” bez informacji, które trzy z nich naprawdę coś zmienią. I nie zauważy części rzeczy, które wymagają zajrzenia w konkretne pliki strony.

Dobry przykład z ostatnich tygodni. Zgłosił się do mnie klient, którego strona w ogóle nie pokazywała się w Google. Nie na dalekich pozycjach, tylko nigdzie. Z audytu wyszło, że w plikach strony robot Google był zablokowany przed indeksowaniem. Jeden wpis, który mówił wyszukiwarce „nie pokazuj tej strony”. Automatyczny skan nie podniósł tego jako sprawy numer jeden, a to była przyczyna całego problemu. Po zdjęciu blokady strona zaczęła się indeksować. Właściciel firmy nie miał jak tego zobaczyć sam, bo strona wyglądała normalnie, po prostu nie istniała dla Google.

Co powinno być w raporcie, za który płacisz

Płatny audyt różni się od darmowego nie liczbą wykrytych błędów, tylko tym, że mówi, co zrobić najpierw i dlaczego. Sensowny raport ma kilka stałych elementów.

Podsumowanie stanu strony na wejściu, napisane po ludzku, nie samym żargonem. Lista trzech do pięciu najważniejszych problemów z krótkim opisem, jaki mają wpływ. Priorytety, czyli co robić natychmiast, co przy najbliższej okazji, a co można odłożyć. Plan działania na kilka miesięcy. I dobrze, jeśli w cenie jest rozmowa, na której przejdziecie to razem, bo raport, który ląduje w szufladzie, jest wart tyle co nic.

Jeśli dostajesz sto stron eksportu z narzędzia bez ani jednego zdania komentarza, to nie jest audyt, tylko surowe dane.

Ile trwa audyt SEO

Mała strona firmowa do stu podstron to zwykle trzy do pięciu dni roboczych. Sklep średniej wielkości od tygodnia do dwóch. Duży serwis z analizą logów serwera nawet trzy tygodnie. Automatyczny skan dostajesz od ręki albo następnego dnia, ale wiesz już, ile jest wart sam z siebie.

Kiedy audyt SEO nie ma sensu, albo jest przedwczesny

Nie zawsze warto. Jeśli Twoja strona ruszyła miesiąc temu, nie ma jeszcze ruchu, treści ani historii w Google, to audyt nie ma czego analizować. Lepiej te pieniądze wydać na porządne przygotowanie strony i pierwsze teksty, a do audytu wrócić za pół roku, gdy będzie co sprawdzać.

Podobnie, jeśli wiesz z góry, że nie będziesz miał czasu ani chęci wdrażać rekomendacji. Audyt wskazuje, co zrobić, ale sam niczego nie naprawia. Bez wdrożenia zostaje Ci ładny plik i puste konto.

Audyt ma sens wtedy, gdy strona już jakoś działa, ale coś jest nie tak. Spadła widoczność, konkurencja Cię wyprzedza, ruch nie rośnie mimo pracy, albo chcesz zacząć pozycjonowanie i potrzebujesz punktu wyjścia.

Kto powinien zrobić audyt. Narzędzie, freelancer czy agencja

Narzędzie do samodzielnego rozeznania jest w porządku. Wpiszesz adres, zobaczysz najbardziej oczywiste braki i będziesz miał pojęcie, o czym rozmawiać. Ale wnioski, priorytety i wyłapanie rzeczy, których maszyna nie widzi, to już robota człowieka.

Przy wyborze wykonawcy, freelancera czy agencji, warto zadać kilka pytań. Google w swoim oficjalnym poradniku o zatrudnianiu specjalisty SEO podpowiada, o co pytać. Poproś o przykłady wcześniejszych realizacji i konkretne efekty. Zapytaj, czy pracują zgodnie z wytycznymi Google. Uważaj na każdego, kto gwarantuje pierwsze miejsce w wynikach, bo tego nikt uczciwie obiecać nie może. Dobry audytor powie Ci też wprost, jeśli akurat Twojej stronie audyt nie jest teraz potrzebny.

Audyt to wydatek jednorazowy czy początek czegoś większego

Zależy, co planujesz dalej. Jeśli chcesz działać samodzielnie albo masz własnego człowieka od strony, sam audyt z dobrym planem może w zupełności wystarczyć. Dostajesz listę priorytetów i realizujesz ją po swojemu.

Częściej audyt jest pierwszym krokiem. Sprawdzasz, w jakim stanie jest strona, ustalasz kolejność działań, a potem albo zlecasz wdrożenie, albo wchodzisz w stałą współpracę, jeśli pozycjonowanie ma być prowadzone na bieżąco.

U mnie wejściem jest audyt techniczny WordPressa za 800 złotych. Dostajesz raport z Core Web Vitals, bezpieczeństwa, indeksowania i błędów technicznych, z priorytetami, w dwa do trzech dni. Cena jest świadomie niska, bo zależy mi, żebyś zobaczył konkrety, zanim wydasz cokolwiek więcej. Szerszy audyt widoczności w Google, z analizą pozycji, fraz i konkurencji, kosztuje 1200 złotych, a jego koszt wliczam później w strategię SEO, więc dopłacasz tylko różnicę. Zakres każdego wariantu jest opisany na stronie audytów. Jeśli po audycie chcesz iść dalej w pozycjonowanie lokalne, opisałem osobno, jak to w ogóle działa.

FAQ

Ile kosztuje audyt SEO małej strony firmowej?

Automatyczny skan to około 300 do 800 złotych i niewiele wnosi sam z siebie. Rzetelny audyt techniczny małej strony to zwykle 800 do 2000 złotych, a pełny audyt z analizą treści i konkurencji od 2500 złotych w górę. Ceny rynkowe podawane są najczęściej netto.

Czym różni się darmowy audyt SEO od płatnego?

Darmowy audyt to prawie zawsze automatyczny skan, który pokazuje najbardziej oczywiste braki techniczne i ma zachęcić Cię do kontaktu. Płatny audyt to praca człowieka, który sprawdza stronę ręcznie, ustala priorytety, wyłapuje rzeczy niewidoczne dla narzędzia i daje plan działania.

Co powinien zawierać raport z audytu SEO?

Podsumowanie stanu strony napisane zrozumiałym językiem, listę trzech do pięciu najważniejszych problemów z opisem ich wpływu, priorytety naprawy, plan działania na kilka miesięcy i najlepiej rozmowę, na której ktoś to z Tobą omówi.

Ile trwa audyt SEO?

Mała strona firmowa to trzy do pięciu dni roboczych. Sklep średniej wielkości tydzień do dwóch. Duży serwis z analizą logów serwera nawet trzy tygodnie.

Czy po audycie SEO trzeba podpisać abonament?

Nie. Audyt możesz potraktować jako jednorazowy wydatek i wdrażać rekomendacje samodzielnie. Stała współpraca ma sens wtedy, gdy pozycjonowanie ma być prowadzone na bieżąco, ale to osobna decyzja.

Czy nowa strona potrzebuje audytu SEO?

Zwykle nie od razu. Strona bez ruchu, treści i historii w Google nie daje audytowi czego analizować. Lepiej wrócić do tego po kilku miesiącach działania.

Czy audyt SEO naprawia stronę?

Nie. Audyt wskazuje błędy i ustala kolejność ich naprawy. Samo wdrożenie to osobny etap, który robisz sam, zlecasz wykonawcy albo realizujesz w ramach dalszej współpracy.

Jeśli nie wiesz, który wariant audytu ma sens dla Twojej strony, napisz krótko co masz i doradzę. 🙂