Audyt SEO to przegląd Twojej strony pod kątem tego, co pomaga, a co przeszkadza jej pojawiać się w Google. To nie naprawa, tylko diagnoza. Ktoś przechodzi stronę punkt po punkcie, patrzy na technikę, treść, linki i aktualne pozycje, po czym wypisuje, co jest nie tak i w jakiej kolejności to ruszyć.

Najczęściej temat wraca w jednym z dwóch momentów. Albo chcesz zacząć pozycjonowanie i słyszysz „najpierw zróbmy audyt”. Albo dostałeś od agencji ofertę na audyt i nie wiesz, czy to potrzebne, czy sposób na wyciągnięcie od Ciebie pierwszej faktury. Poniżej rozkładam, co audyt realnie obejmuje, czym różnią się jego dwie wersje i kiedy nie jest pierwszą rzeczą, którą warto zrobić.

Co to jest audyt SEO

Wyobraź sobie przegląd techniczny auta przed dłuższą trasą. Mechanik nie jedzie za Ciebie i nic Ci nie obiecuje. Sprawdza hamulce, opony, płyny, zawieszenie i mówi, co wymienić teraz, a co spokojnie wytrzyma do wiosny. Audyt SEO działa tak samo, tylko zamiast auta jest strona, a zamiast trasy pozycjonowanie.

Wynik audytu to dokument. Spis znalezisk, każde z krótkim opisem, jaki ma wpływ na widoczność, i lista zadań ułożona według ważności. Dobry audyt jest napisany tak, że rozumiesz go bez znajomości żargonu. Zły to sto stron surowego eksportu z narzędzia bez ani jednego zdania komentarza.

Punktem odniesienia są wytyczne Google, czyli Search Essentials. To zbiór zasad, które strona musi spełniać, żeby w ogóle kwalifikować się do wyników wyszukiwania. Audyt sprawdza między innymi, czy Twoja strona ich nie łamie.

Co audyt SEO sprawdza

Pełny audyt patrzy na cztery obszary. W praktyce nie każdy z nich jest u Ciebie tak samo istotny, ale przejść trzeba przez wszystkie, żeby wiedzieć, gdzie jest problem.

Warstwa techniczna

Czy Google może i chce Twoją stronę czytać. Tu sprawdza się indeksowanie, czyli to, czy poszczególne podstrony w ogóle trafiają do wyszukiwarki. Plik robots.txt, który mówi robotom, gdzie mogą wchodzić. Mapę strony XML. Przekierowania i kody odpowiedzi serwera. Certyfikat SSL. Wersję mobilną, bo Google ocenia stronę po tym, jak wygląda na telefonie. I szybkość ładowania mierzoną wskaźnikami Core Web Vitals.

To jest ta część, w której najczęściej znajduje się coś, co blokuje efekty całkowicie. Strona może być ładna i sprawna dla człowieka, a jednocześnie mieć w kodzie jeden wpis, który mówi wyszukiwarce „nie pokazuj mnie”.

Treść i słowa kluczowe

Czy strona odpowiada na to, czego ludzie faktycznie szukają. Sprawdza się, jakimi słowami opisujesz usługi i czy klienci wpisują w Google to samo. Czy tytuły i nagłówki podstron mają sens dla wyszukiwarki. Czy nie masz dwóch podstron walczących o tę samą frazę. Czy gdzieś nie brakuje treści, przez którą w ogóle nie masz szans wejść na dany temat.

Linki

Kto linkuje do Twojej strony z zewnątrz i czy te linki wyglądają naturalnie, czy jak kupione hurtem. Do tego linkowanie wewnętrzne, czyli jak podstrony odsyłają do siebie nawzajem. Przy małej firmie usługowej ten obszar zwykle jest ubogi i to nie jest od razu problem, ale warto wiedzieć, jak wygląda punkt startu.

Widoczność w Google

Na jakich frazach i pozycjach jesteś dzisiaj. Gdzie jest konkurencja i dlaczego konkretne firmy są nad Tobą. Ta część mówi Ci, z jakiego poziomu ruszasz i czego realnie można się spodziewać po kilku miesiącach pracy.

Audyt techniczny a audyt widoczności. Czym się różnią i który wybrać

W mojej ofercie audyt jest w dwóch wersjach i to dobrze oddaje podział, który spotkasz na rynku.

Audyt techniczny WordPress kosztuje 800 zł i obejmuje warstwę techniczną. Core Web Vitals, bezpieczeństwo, indeksowanie, błędy w budowie strony. Dostajesz raport PDF z listą błędów ułożoną według priorytetów, co naprawić natychmiast, a co przy okazji. Realizacja zajmuje dwa do trzech dni roboczych. To jest niska bariera wejścia, żebyś zobaczył konkrety, zanim wydasz większe pieniądze.

Audyt widoczności w Google kosztuje 1 200 zł i zawiera wszystko z audytu technicznego plus analizę pozycji i fraz kluczowych, analizę konkurencji, przegląd treści i profilu linków, a do tego listę priorytetów SEO. Do tego prezentacja online, na której przechodzimy przez wynik razem. Realizacja to pięć do siedmiu dni roboczych. Jeśli po audycie widoczności decydujesz się na strategię SEO, koszt audytu jest w nią wliczany i dopłacasz tylko 600 zł.

Który wybrać. Jeśli masz stronę firmową z jakąś historią i chcesz się dowiedzieć, czy technicznie nic nie blokuje efektów, zacznij od technicznego. Jeśli myślisz o poważnym pozycjonowaniu i chcesz mieć pełny obraz z planem na kilka miesięcy, bierz audyt widoczności, bo i tak byłby kolejnym krokiem. Osobny temat to ile taki audyt kosztuje na całym rynku i za co dokładnie płacisz na każdym poziomie, o tym piszę w tekście ile kosztuje audyt SEO. A jeśli w ogóle nie wiesz, czy Twoja strona pojawia się w Google, zanim zamówisz cokolwiek, sprawdź to sam w kilka minut, pokazuję jak.

Jak wygląda raport z audytu

Raport, za który płacisz, różni się od darmowego skanu nie liczbą wykrytych błędów, tylko tym, że mówi, co zrobić najpierw i dlaczego.

Sensowny raport ma kilka stałych elementów.

  • Podsumowanie stanu strony na wejściu, napisane po ludzku.
  • Listę najważniejszych problemów z krótkim opisem, jaki mają wpływ na widoczność.
  • Priorytety, czyli co naprawić natychmiast, co przy najbliższej okazji, a co może poczekać.
  • Podział na to, co musi zrobić osoba od strony technicznej, a co ogarniesz sam, na przykład poprawę treści.
  • Plan działania na najbliższe miesiące.

Jeśli w cenie jest rozmowa, na której ktoś przechodzi z Tobą przez wynik, tym lepiej. Raport, który ląduje w szufladzie, bo nie wiadomo, od czego się do niego zabrać, jest wart tyle co nic.

Kiedy zrobić audyt SEO

Jest kilka momentów, w których audyt naprawdę się zwraca.

  • Zanim zaczniesz pozycjonowanie. Żeby nie wydawać na treść i linki, gdy strona ma blokadę techniczną, przez którą i tak nic nie zadziała.
  • Gdy nowa strona działa już kilka miesięcy i chcesz sprawdzić, czy jest poprawnie zbudowana.
  • Przed migracją albo przebudową strony, i drugi raz zaraz po, żeby wyłapać, co się przy okazji zepsuło.
  • Gdy ruch albo pozycje zaczęły spadać bez wyraźnego powodu.
  • Przy zmianie agencji SEO, żeby wiedzieć, w jakim stanie przejmujesz stronę.
  • Cyklicznie, na przykład raz na kwartał, jako kontrola, czy praca nad SEO idzie w dobrą stronę.

Kiedy audyt SEO nie jest pierwszą rzeczą do zrobienia

Tego prawie nikt nie mówi, bo audyt jest usługą i wygodniej go sprzedać niż odradzić. Ale są sytuacje, w których to nie jest krok numer jeden.

Załóżmy, że masz stronę postawioną miesiąc temu. Trzy podstrony, strona główna, oferta, kontakt. Zero bloga, opisy usług na kilka zdań. Audyt takiej strony powie Ci głównie to, że nie masz treści, którą można pozycjonować. To prawda, ale żeby się tego dowiedzieć, nie potrzebujesz płatnego raportu. Najpierw trzeba mieć co audytować.

Podobnie, jeśli wiesz, że strona jest słaba i i tak planujesz ją przebudować. Audyt starej wersji to wyrzucone pieniądze, bo połowa znalezisk zniknie razem z tą stroną. Zrób audyt po przebudowie.

Zasada jest prosta. Audyt ma sens, gdy masz stronę z jakąś zawartością i chcesz wiedzieć, co stoi na drodze. Nie ma sensu jako substytut budowania strony od podstaw.

Czy audyt SEO można zrobić samemu

Częściowo tak. Kilka rzeczy sprawdzisz bez płacenia komukolwiek.

W Google Search Console zobaczysz, które podstrony są zaindeksowane, a które Google odrzucił i dlaczego. PageSpeed Insights pokaże szybkość ładowania i Core Web Vitals. Wpisanie w Google frazy site:twojadomena.pl da Ci szybki obraz tego, ile podstron wyszukiwarka w ogóle zna.

Czego samodzielnie nie zrobisz dobrze, to ustawienie priorytetów. Narzędzia wyrzucą Ci listę pięćdziesięciu rzeczy oznaczonych jako błąd i żadne z nich nie powie, że tylko trzy z tej listy naprawdę coś zmienią, a reszta to szum. Interpretacja i kolejność działań to jest to, za co płacisz w audycie, nie samo wykrycie usterek.

FAQ

Ile trwa audyt SEO? Mała strona firmowa to zwykle dwa do pięciu dni roboczych, zależnie od zakresu. Audyt widoczności z analizą konkurencji trwa dłużej niż sam techniczny. Sklep albo duży serwis to tydzień lub więcej.

Jak często powtarzać audyt? Pełny audyt raz na rok do dwóch lat wystarczy, jeśli na stronie nie dzieje się nic dużego. Przy aktywnym pozycjonowaniu warto robić krótszy przegląd co kwartał. Poza tym zawsze po migracji albo przebudowie.

Czy audyt SEO gwarantuje wzrost pozycji? Nie. Audyt pokazuje, co poprawić. Wzrost przychodzi dopiero z wdrożenia tych zaleceń i późniejszej pracy nad treścią i linkami. Sam raport niczego nie zmienia.

Audyt SEO a audyt strony internetowej to to samo? Zwykle tak, to te same nazwy na to samo. Czasem „audyt strony” oznacza węższy przegląd samej techniki, bez części o widoczności i konkurencji. Warto dopytać, co konkretnie wchodzi w zakres.

Czy dostanę gotowe do wdrożenia zalecenia, czy samą listę błędów? To zależy od wykonawcy i dlatego trzeba pytać przed zamówieniem. Dobry audyt daje konkretne zadania z priorytetami i podziałem na to, co robi technik, a co możesz zrobić sam. Sam eksport z narzędzia bez komentarza to nie jest audyt.

Jeśli nie wiesz, czy Twoja strona potrzebuje teraz audytu, czy najpierw czegoś innego, napisz do mnie. Zerknę na stronę i powiem wprost, od czego zacząć. Więcej o obu wersjach audytu znajdziesz na stronie audytów. 🙂