Za co właściwie płacisz w abonamencie SEO? Za konkretną robotę wykonaną w danym miesiącu, nie za samo bycie w Google. Problem w tym, że tej roboty nie widać. Nie przychodzi paczką, nie ma jej na stronie, a pozycje przez pierwsze tygodnie stoją w miejscu. Faktura przychodzi punktualnie, efekt nie. Łatwo się w tym pogubić i zacząć podejrzewać, że płacisz za nic.
Poniżej rozkładam abonament na części. Co znaczy rozliczać SEO co miesiąc, co realnie mieści się w takim miesiącu pracy, za co płacisz zanim cokolwiek drgnie, jak czytać raport i po czym poznać, że oferta albo raport są ściemnione. Na końcu podaję, ile to kosztuje u mnie i co jest w każdym pakiecie.
Co to znaczy pozycjonowanie w abonamencie
Abonament SEO to stała, równa kwota płacona co miesiąc przez cały czas trwania umowy. Nie płacisz za projekt z początkiem i końcem, tylko za ciągłą pracę nad stroną, bo pozycjonowanie nie jest czymś, co się raz robi i zostawia. Google cały czas przelicza wyniki, konkurencja cały czas coś zmienia, więc strona, której nikt nie pilnuje, powoli spada.
Zaletą tego modelu dla małej firmy jest przewidywalność. Wiesz z góry, ile wydasz w tym i w kolejnym miesiącu, i możesz to wpisać w budżet obok czynszu i księgowości, zamiast trafiać raz na jakiś czas na dużą jednorazową fakturę.
Czym to się różni od audytu i strategii
Audyt i strategia to punkt startowy, jednorazowy. Audyt pokazuje, co jest zepsute i czego brakuje. Strategia układa z tego plan, czyli jakie frazy, jakie zmiany na stronie i w jakiej kolejności. Możesz je kupić raz i wdrażać samodzielnie, jeśli masz na to czas i wiesz, ile to realnie kosztuje w Twoim czasie.
Abonament to wykonywanie tego planu miesiąc po miesiącu, razem z bieżącym reagowaniem na to, co się dzieje w wynikach. Jedno bez drugiego kuleje. Sama strategia w szufladzie nie podnosi pozycji, a abonament bez planu to robienie trochę tego i trochę tamtego.
Dlaczego SEO rozlicza się miesięcznie, a nie za efekt
Bo na końcowy wynik wpływa więcej rzeczy niż tylko praca wykonawcy. Wpływa konkurencja, wpływają aktualizacje algorytmu, wpływa tempo, w jakim Ty wdrażasz zmiany na stronie i czy dajesz zielone światło na publikację tekstów. Nikt uczciwy nie weźmie pełnej odpowiedzialności za coś, na co ma częściowy wpływ. Rozliczenie za samą pozycję prowadzi zwykle do naciągania fraz, które nikt nie wpisuje, żeby raport ładnie wyglądał.
Co realnie wchodzi w miesiąc pracy nad SEO
Zakres zależy od pakietu i od tego, na jakim etapie jest strona, ale zwykle chodzi o pięć obszarów.
Optymalizacja techniczna
To poprawki w tym, jak strona jest zbudowana od środka, żeby Google nie miał problemu z jej wczytaniem i zrozumieniem. Szybkość ładowania, działanie na telefonie, tytuły i opisy podstron, adresy URL, mapa strony, naprawa błędów, które wyrzuca Google. Na początku współpracy tego jest dużo, później schodzi do bieżącego pilnowania.
Treści
Nowe teksty pod konkretne frazy i poprawa tych, które już są na stronie. W praktyce dla małej firmy to najczęściej dopracowanie podstron usługowych i regularne artykuły na bloga, każdy pod pytanie, które klienci realnie wpisują w wyszukiwarkę. To ta część, która najbardziej ciągnie ruch w dłuższym okresie.
Linki
Link zwrotny to odnośnik do Twojej strony z innej witryny. Google traktuje je trochę jak głosy zaufania, więc profil linków ma znaczenie dla pozycji. W abonamencie chodzi o zdobywanie kilku wartościowych linków miesięcznie, nie o setki. Część z tego to twardy koszt, bo publikacja artykułu z linkiem na innym portalu bywa płatna i te pieniądze wychodzą z budżetu abonamentu, zanim trafią do wykonawcy.
Monitoring i analiza
Śledzenie pozycji na wybrane frazy, ruchu z Google, tego, które podstrony rosną, a które spadają i dlaczego. Dane biorą się z Google Search Console i Google Analytics, czyli z narzędzi podpiętych do Twojej strony. To na podstawie tego ustala się, co robić w kolejnym miesiącu.
Raport i kontakt
Zebranie tego wszystkiego w miesięczne podsumowanie plus rozmowa, na której ustalacie priorytety na dalej. W tańszych pakietach sam raport, w droższych raport plus krótki albo dłuższy call.
Za co płacisz w pierwszych miesiącach, kiedy nic się nie dzieje
To jest ten moment, w którym najwięcej osób się wypisuje, więc powiem wprost. Przez pierwsze dwa, trzy miesiące płacisz głównie za audyt, poprawki techniczne i porządki, których w Google jeszcze nie widać. Pozycje stoją, a faktura przychodzi. To nie znaczy, że nic się nie dzieje. To znaczy, że fundament kładzie się, zanim postawi się ściany.
Google sam pisze w swoim poradniku o zatrudnianiu specjalisty SEO, że po wprowadzeniu zmian zwykle trzeba odczekać kilka tygodni, żeby ocenić efekt, a przy większych zmianach ich systemy potrzebują kilku miesięcy, żeby nauczyć się i potwierdzić poprawę. To nie jest wymówka wykonawcy, tylko sposób, w jaki działa wyszukiwarka.
W praktyce wygląda to tak. Pierwsze ruchy na łatwiejszych, dłuższych i lokalnych frazach widać po trzech do sześciu miesiącach. Wyraźniejszy wzrost ruchu i zapytań przychodzi między szóstym a dwunastym. Dlatego rozsądna umowa ma określony minimalny czas trwania. To nie haczyk. To zabezpieczenie obu stron. Ciebie chroni przed sytuacją, w której ktoś bierze pieniądze za pierwszy, najcięższy miesiąc i znika. Wykonawcę chroni przed tym, że wdroży całą robotę techniczną, a klient rezygnuje tydzień przed tym, jak zaczyna ona działać.
Trafił kiedyś do mnie klient, który wcześniej płacił innej firmie przez kilka miesięcy. Pozycje przez ten czas delikatnie urosły, ale ciężko było powiedzieć, czy to zasługa tej firmy, czy po prostu strona była nowa i sama się układała. Kontaktu prawie nie było, raport przychodził nieregularnie i składał się z listy fraz z pozycjami. Klient nie wiedział, co się właściwie robi na jego stronie ani za co miesięcznie płaci. Zapłacił za coś, czego nie umiał ani sprawdzić, ani ocenić. To jest dokładnie ta sytuacja, przed którą ma chronić dobra oferta i dobry raport.
Jak czytać miesięczny raport SEO
Raport ma odpowiadać na trzy pytania. Co zrobiono, co z tego wyszło i co dalej. Jeśli po przeczytaniu masz więcej pytań niż przed, to raport jest zły, nawet jeśli ma dużo kolorowych wykresów.
Co powinno być w raporcie
- Krótka ocena na górze, napisana po ludzku, jedno albo dwa zdania o tym, jak poszedł miesiąc.
- Ruch organiczny, czyli liczba wejść z Google, i jego zmiana w porównaniu z poprzednim miesiącem i z tym samym miesiącem rok wcześniej.
- Konwersje, czyli zapytania z formularza, telefony, rezerwacje, wszystko, co jest realnym efektem biznesowym, a nie samą pozycją.
- Lista wykonanych prac. Konkretnie, które podstrony poprawiono, jakie teksty napisano, jakie linki zdobyto i gdzie.
- Plan na kolejny miesiąc.
Skąd mają pochodzić dane
Z trzech źródeł, każde odpowiada na inne pytanie. Google Search Console pokazuje, na jakie frazy wyświetla się Twoja strona i ile osób klika. Google Analytics pokazuje, co ci ludzie robią po wejściu i ilu z nich zostawia zapytanie. Narzędzie do śledzenia pozycji pokazuje, na którym miejscu jesteś na wybrane frazy. Jeśli w raporcie nie ma żadnych źródeł danych, a liczby po prostu są, to sygnał ostrzegawczy.
Ranking pozycji to nie to samo co więcej klientów
Można być pierwszym na frazę, której nikt nie wpisuje, i mieć z tego zero. Można też podskoczyć z dziesiątego miejsca na czwarte na frazę, która realnie coś sprzedaje, i poczuć to w liczbie telefonów. Sam wykres pozycji idący w górę nic Ci nie mówi, dopóki nie zobaczysz przy nim ruchu i zapytań. Dobrego wykonawcę poznasz po tym, że mówi o kliencie i zapytaniu, a nie tylko o pozycji.
Czerwone flagi w ofercie i w raporcie
- Gwarancja pierwszego miejsca w Google. Nikt nie ma wpływu na algorytm, więc nikt tego nie zagwarantuje. Google wprost ostrzega przed firmami, które obiecują pozycje albo powołują się na specjalne relacje z Google.
- Brak dostępu do Twojego Search Console i Analytics, albo konta założone na agencję zamiast na Ciebie. Po zakończeniu współpracy zostajesz wtedy bez własnych danych.
- Raport z samych pozycji, bez ruchu, konwersji i listy wykonanych prac.
- Umowa na rok albo dwa lata z wysoką karą za wcześniejsze rozwiązanie i bez okresu wypowiedzenia. Minimalny czas trwania to co innego niż brak drogi wyjścia.
- Firma, która sama napisała do Ciebie z zimnego maila albo zadzwoniła, że zauważyła błędy na stronie.
- Hasło „pozycjonujemy bez limitu fraz”. Brzmi hojnie, nie znaczy nic. Liczy się kilka fraz, które przyprowadzają klientów, nie sto, które nic nie robią.
Więcej o tym, jak wybrać między freelancerem a agencją i na co patrzyć przy wyborze, napisałem w osobnym tekście o specjaliście SEO.
Ile to kosztuje i co jest w moich pakietach
Na rynku widełki są szerokie. Najtańsze pakiety, wąskie i lokalne, zaczynają się od około 500 zł netto miesięcznie. Mała firma działająca lokalnie realnie mieści się w przedziale 800 do 2500 zł netto. Duże sklepy i firmy walczące ogólnopolsko płacą po kilka tysięcy netto i więcej. Rozpisałem to dokładniej w tekście o tym, ile kosztuje pozycjonowanie SEO.
U mnie wygląda to tak. Ceny są brutto, bo jestem czynnym płatnikiem VAT i wystawiam fakturę VAT.
| Pakiet | Cena | Co wchodzi | Minimalny czas umowy |
|---|---|---|---|
| SEO Monitoring | 600 zł/mies. | Monitoring pozycji, miesięczny raport PDF, jedna poprawka techniczna w miesiącu | 3 miesiące |
| SEO Wzrost (rekomendowany) | 1200 zł/mies. | Wszystko z Monitoringu, plus jeden artykuł miesięcznie, dwa linki, optymalizacja podstron, call 30 minut | 6 miesięcy |
| SEO Dominacja | 2200 zł/mies. | Wszystko z Wzrostu, plus trzy do czterech artykułów miesięcznie, pięć i więcej linków, audyt kwartalny, analiza konkurencji, call 60 minut | 6 miesięcy |
Jeśli nie masz jeszcze zrobionego audytu widoczności ani strategii, zaczynamy od audytu za 1200 zł, żeby wiedzieć, w co wchodzimy. Jeśli audyt albo strategię już masz, ruszamy od razu.
Pakiet Wzrost kosztuje 1200 zł miesięcznie i zwraca się przy pierwszym kliencie, którego z niego pozyskasz. Dla hydraulika czy kosmetyczki jedno dodatkowe zlecenie w miesiącu zwykle pokrywa cały abonament, a reszta jest na plus.
Jeśli działasz lokalnie, zajrzyj też do tekstu o pozycjonowaniu lokalnym, bo dla firmy z jednego miasta układ priorytetów w abonamencie wygląda trochę inaczej.
FAQ
Czy w abonamencie SEO jest gwarancja, że będę pierwszy w Google?
Nie i nie powinno jej być. Żadna firma nie ma wpływu na algorytm Google, więc żadna nie może uczciwie zagwarantować konkretnej pozycji. Ktoś, kto to obiecuje, albo naciąga frazy bez ruchu, albo mówi to, co chcesz usłyszeć.
Po jakim czasie zobaczę efekty?
Pierwsze ruchy na łatwiejszych i lokalnych frazach zwykle po trzech do sześciu miesiącach. Wyraźniejszy wzrost ruchu i zapytań między szóstym a dwunastym miesiącem. Pierwsze tygodnie to praca, której w wynikach jeszcze nie widać.
Czy mogę zrezygnować w trakcie umowy?
Umowa ma minimalny czas trwania, bo SEO nie działa w miesiąc i ten okres chroni obie strony. Po jego upływie współpraca jest bezterminowa z miesięcznym wypowiedzeniem. Uważaj na oferty z długą umową, wysoką karą i bez możliwości wyjścia.
Czym różni się audyt SEO od abonamentu?
Audyt to jednorazowa diagnoza, co jest zepsute i czego brakuje. Abonament to wykonywanie poprawek i budowanie widoczności miesiąc po miesiącu. Audyt zwykle jest punktem startowym przed abonamentem.
Czy dostęp do Google Search Console ma być mój czy agencji?
Twój. Konta Search Console i Analytics powinny być założone na Ciebie, a wykonawca dostaje do nich dostęp. Dzięki temu po zakończeniu współpracy zostają Ci wszystkie dane i historia.
Co zostaje po zakończeniu współpracy?
Powinny zostać treści opublikowane na Twojej stronie, dostępy do wszystkich narzędzi i sama poprawiona strona. Dopytaj o linki, bo część wykonawców dzierżawi je i po zakończeniu umowy znikają.
Czy mała firma potrzebuje najdroższego pakietu?
Zwykle nie na start. Większość małych firm zaczyna od pakietu środkowego, a do najwyższego przechodzi dopiero, gdy widać, że SEO przynosi zapytania i chce się przyspieszyć.
Pełny zakres każdego pakietu opisałem na stronie abonamentów SEO. A jeśli zastanawiasz się, czy Twój obecny abonament jest wart tych pieniędzy, albo dopiero rozważasz wejście w to pierwszy raz, napisz do mnie. Przejrzę Twoją sytuację i powiem szczerze, co bym zrobił. 🙂

